|

Są w naszej szkole ludzie...lubiący scenę:) Wzięli oni udział w trzydniowych warsztatach odbywających się u Sióstr Urszulanek w Pniewach (o czym informowaliśmy na stronie zachęcając do wzięcia w nich udziału). Efekty ich pracy można było zobaczyć w niedzielę, 19 lutego, po mszy o godz. 10.00 przed kościołem św. Wawrzyńca. Oto relacja jednego z uczestników SEDNA - Jana Łukaszewskiego z kl. IIIc :
Piątek, 17 lutego Na warsztaty teatralne SEDNO zjechało bardzo dużo różnej młodzieży z wszystkich stron Polski . Byli uczniowie ze szkoły z Ozorkowa( Łódź), z Gorzowa Wielkopolskiego, z Zielonej Góry, Krakowa, Poznania, a nawet młodzież z pniewskiego Liceum Ogólnokształcącego imienia Emilii Sczanieckiej. Warsztaty były organizowane przez szkołę sióstr Urszulanek w Pniewach.

Mimo tego że odbywały się po raz pierwszy, frekwencja była wysoka i przeszła moje najśmielsze oczekiwanie. Uczestniczyło w nich ponad 90 osób w różnym wieku, od 14 do 18 lat.


Bardzo późno rozpoczęliśmy warsztaty, bo młodzież, którą miałem zaszczyt się opiekować, spóźniła się. Maciej jako nasza gwiazda stwierdził, że najwięksi najbardziej się spóźniają. Tak więc nic dziwnego, że zamiast na 16:25, jak było umówione, przybył o 16:40. Ale wybaczam mu to. Na Szymona Klaudię i Marię narzekać nie mogę, bo to grzeczne dzieci były i nie robiły tyle wstydu co Maciej.


Od razu zostaliśmy zakwaterowani w domu świętej Anieli (dom pielgrzyma) - pokoje numer 14 i 16a. Potem było uroczyste otwarcie "Sedna"- msza inaugurująca nasze spotkanie na warsztatach teatralnych. Obejrzeliśmy dwa fragmenty bardzo ciekawych przedstawień przygotowanych przez uczniów i nauczycieli ze szkoły sióstr Urszulanek . Oba występy były poruszające i a ich tematyka dawała do myślenia. Ich tematem była wiara, nadzieja, miłość, pokusy, obraz nieba i piekła. Po pożywnej kolacji zostaliśmy wtajemniczeni w szczegóły dotyczące happeningu. Okazało się, że jest to wspólny taniec obrazujący walkę demonów z Aniołami. Układ był dość skomplikowany, lecz pojęliśmy go w mgnieniu oka. W przerwach był czas na wspólną zabawę i taniec. "Ale zawsze jest przecież fantastyczne śpiewanie:)"- mówiła siostra Dorota prowadząca zespół, zachęcająca nas do wspólnego śpiewania. Siostra Dorota była najbardziej pozytywną osobą na warsztatach (Jej entuzjazm energia, pozytywne nastawienie i piękny głos porównywaliśmy z Whoopie Goldberg w kreacji zakonnicy w przebraniu). Oprawę muzyczną przygotował zespół muzyczny "Tabor" (Góra Przemienienia) Z Ozorkowa w ciekawych i dynamicznych aranżacjach chwalił imię Pana. Maciej podczas śpiewu chciał dorównać energią i głosem siostrze Dorocie, lecz niełatwo mu to przychodziło. O godzinie 20:00 przywitaliśmy pana Wiesława Komasę, który przybył, by przeprowadzić warsztaty. Po zajęciach medytowaliśmy w kaplicy świętej Anieli nad listem Jana Pawła II do artystów. Potem nastała ciemność, bo o godz. 23.00 zgasły wszystkie światła i byliśmy zmuszeni do zaśnięcia. To nie zniechęciło osób, które mieszkały nad pokojem Klaudii, gdzie ktoś do wczesnych godzin porannych przestawiał meble...
Sobota, 18 lutego Dzień rozpoczęliśmy wspólną modlitwą, śpiewem i mszą świętą. Po śniadaniu cały dzień ćwiczyliśmy grupowy taniec do happeningu. W międzyczasie były prezentacje uczestników. Na pierwszy ogień poszła gwara czyli my. Wszystkim bardzo się podobało. A gwara i nasze występy spotkały się z wielkim uznaniem i burzą oklasków. Później występowała grupa z Zielonej Góry, która prezentowała "Jasełka" i kilka scen z przedstawień o tematyce buntu, wiary i jej braku. Lecz pan aktor komentując występy chyba zapomniał o tym, że w ogóle ktoś na scenie mówił gwarą, co spowodowało, że wszyscy "gwarzyści" byli niezadowoleni. Później była wspólna zabawa i obiad. Przy obiedzie nie mogliśmy w spokoju przełknąć nawet kęsa jedzenia, bo przy stole obok siedziała krakowianka-Weronika głośno i donośnie zaśmiewająca się nie wiadomo z czego. O godzinie piętnastej byliśmy zaproszeni na herbatkę i drożdżówkę. Po herbatce miał występować Maciej. Obok występu Macieja nie można było przejsć obojętnie i pozostawić go bez komantarza, jak to zrobił pan Komasa. Maciej szalał za scenie recytując wiersz Jana Brzechwy "Arbuz". Czuł się wprost jak ryba w wodzie. Jego występ był genialny. Specjalnie modulował głos, wchodził i schodził ze scen,y by wypowiedzieć kwestię Cytryny i Moreli. Był on bezsprzecznie najbardziej utalentowaną oraz najbardziej kapryśną i narzekającą "gwiazdą" z całej grupy ponad 90. uczestników. Dlatego też potrafił wszystko krytycznie skomentować. Maciej został także obwołany najbardziej niezadowoloną osobą z warsztatów, bo spodziewaliśmy się innej formy, więcej zajęć typowo warsztatowych, pracy z głosem emisją lub słowem z Wiesławem Komasą, a musieliśmy się zadowolić którkimi spostrzeżeniami na temat występów uczestników. Po Macieju występowała Krakowianka- Natalia mówiąca monolog. Później grupa z Gorzowa Wielkopolskiego poprawiła wszystkim humory wystawiając kilka skeczy kabaretowych z repertuaru kabaretu "Dudek", byli na prawdę śmieszni:) Później mieliśmy próby do happeningu. A potem miły mieć miejsce zajecia typowo warsztatowe, których niestety nie było. W zamian za to była ponad godzinna rozmowa z aktorem, który obiecał, że poźniej indywidualnie będzie pracować z grupą, czego nie zrobił. Po kojacji mieliśmy zaszczyt usłyszeć monodram pana Wiesława Komasy. Było to ciekawe i zajmujące doświadczenie. Aktor przedstawił 4 monologi traktujące o ogólnie pojetej "wierze". Zadziwiający był fakt, że ponad setka osób na 40 minut zamilknęła i zastygła w bezruchu zasłuchując się w słowach aktora. Potem siostry przedstawiły własny autorski kabaret na temat " Jak prawidłowo siedzieć na krześle". Pokazywały one prawidłowe i nieprawidłowe postawy opatrzone fachowym i zabawnym komentarzem. Dzień zakończyliśmy następną próbą do happeningu i modlitwą.
Niedziela, 19 lutego
Od samego rana ćwiczyliśmy taniec do happeningu . Cała nasz grupa stwierdziła, że mamy układ taneczny, jakiego nie powstydziłby się sam Agustin Egurola. Po śniadaniu i następnej próbie przeszliśmy do kościoła pw. Świętego Wawrzyńca, gdzie uczestniczyliśmy we mszy świętej. Zaraz po mszy zebraliśmy się przed kościołem i machając białymi i czarnymi płachtami materiału imitowaliśmy walkę demonów z aniołami. Ludziom licznie zebranym na pniewskim rynku bardzo się podobało (wszystkim trzem). Potem był czas na zdjęcia i powrót do Urszulanek na obiad w postaci bigosu. Po godzinie 13 pożegnaliśmy się i wszyscy rozjechaliśmy się w swoje strony. Bardzo podobały nam się prezentacje, czyli spektakle i monologi uczestników SEDNA. Zderzenie teatralne jakim było Sedno, było organizowane po raz pierwszy, więc nie ma się co dziwić, że nie wszytko wyglądało tak, jak byśmy się tego spodziewali. Ćwiczeń typowo warsztatowych nie było. Była za to godzinna rozmowa (wywiad) z aktorem. Nie ukrywając rozczarowania odmówilismy ucestnictwa w zabawach, gdyż ten czas mogłaby cała grupa poświęcic na zajęcia z aktorem. Ale nie ważniejsze jak tańczenie tzw "Belgijskiego". Mieliśmy nadzieję, że będzie wiecej ćwiczeń głosowych, dykcyjnych lub ruchu scenicznego. Po prezentacjach pan Komasa miał tylko krótkie komentarze, nawet nie rady, dotyczące naszych występów. Pracowaliśmy niestety nad tańcem i z całym szacunkiem dla organizatorek, bardziej przypominało to warsztaty taneczne niż teatralne. Nie wspominając tutaj o rekolekcyjnym charakterze całego zdarzenia. Codzienne msze święte i modlitwy kilka razy dziennie zabierały dużo czasu, ale to jest istota szkół sióstr Urszulanek. Jednak pomijając nasze niezadowolenie, warto było spotkać tyle ciekawych osób i zobaczyć coś nowego, coś innego. Siostry zapraszają za rok na warsztaty teatralne i happening, który ma odbyć się w Poznaniu na Dworcu Głównym.Chcielibyśmy gorąco podziękować siostrom Urszulankom, a szczególnie siostrze Danucie, za zaproszenie, zorganizowanie i przeprowadzenie warsztatów teatralnych. Dziękujemy panu Wiesławowi Komasie za jego przybycie i liczne spostrzeżenia dotyczące naszych występów.Bardzo dziękujemy Krakowiance-Weronice, za jej donośny śmiech, który wniósł tyle radości do naszych posiłków:). A i prywatnie dziękuję każdemu z osobna Marii, Klaudi, Maciejowi i Szymonowi za nienaganne zachowanie, entuzjazm i energię, z jaką uczestniczyli w warsztatach. Jan Łukaszewski-opiekun grupy
Na zdjęcia trzeba będzie trochę poczekać:)
|
Komentarze
super warsztaty , naprawdę udane :)
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.